Jak to się potocznie mówi, „święta, święta i po świętach”. Rzeczywiście czasem jest przygotowanie do tych szczególnych dni jest dużo dłuższe niż same świąteczne dni. Nastrój budowany jest przez sieci handlowe, które dużo wcześniej zachęcają do kupowania prezentów i smakołyków. Również dużo więcej z nas, w porównaniu do powszednich dni, zaciera rękawy w kuchni szykując smakowite potrawy, oczywiście na każdy dzień inne. Skutkiem tego wszystkiego bardzo często jesteśmy przejedzeni, a jedzenie i tak zostaje. Co robić w takiej sytuacji?

9dc5ee16c0b336e5a59d8bf5e3af92ba,51,57,0-9-450-282-0

Warto jest posegregować jedzenie. Wtedy wiadomo ile jakiej potrawy zostało i nic nie zginie w czeluściach lodówki. Ogólne rozplanowanie tego jedzenia na posiłki w kolejnych dniach, w zależności od daty przydatności do spożycia, zapobiegnie zarówno, psuciu się jedzenia, jak i w pochłanianiu nadmiernych ilości jedzenia, żeby się nie zmarnowało. Wiadomo, że jedzenie tych samych potraw przez kilka kolejnych dni jest nudne, dlatego kolejnym sposobem jest zamrożenie niektórych produktów. Wiadomo, że nie ma sensu mrozić sałatek czy ciast, na te drugie warto jest zaprosić znajomych czy sąsiadów, ale pasztet czy bigos w zimny lutowy wieczór może być rarytasem, zwłaszcza, kiedy będzie brakowało czasu na gotowanie.

Święta to wyjątkowy czas, w którym myślimy nie tylko o sobie. Warto jest się zatrzymać, rozejrzeć czy zapytać się o osoby samotne, starsze czy potrzebujące, z którymi można podzielić się jedzeniem w ciepłym domu przy stole. Jako naród, mamy opory, z resztą z wiadomych przyczyn, z zapraszaniem obcych do domów, dlatego możemy zanieść nasze smakołyki osobom na ulicach czy w miejscach, gdzie zbierana jest żywność o krótkiej dacie przydatności do spożycia. Zwykle w kościołach księża wiedzą, kto na prawdę potrzebuje pomocy, więc tam można się udać z zapytaniem, komu można zrobić smakowitą niespodziankę.