Dzisiejszy wpis będzie trochę o tym, dlaczego warto czytać etykiety. Otóż, dbamy o linię i chcemy wyeliminować cukry proste z naszej diety. Idziemy więc do sklepu, patrzymy na półki i radość nas rozpiera, bo do wyboru mamy całą gamę produktów, których etykiety krzyczą „bez dodatku cukru”, „light” itp. Wspaniale? Nie. W tym miejscu powinna nam się zapalać czerwona lampka: skoro nie ma dodatku cukru, to dlaczego wciąż jest słodki?

Odpowiedź jest prosta – cukier zastępuje się czymś innym. Może to być syrop glukozowy lub glukozowo-fruktozowy, ekstrakt jęczmienny, melasa, czy syrop kukurydziany. To również są cukry, tylko o innej budowie chemicznej. Gorzej,że przeważnie zamiast cukru pojawia się gama związków chemicznych syntetycznych, takich jak słodziki dla słodkości, substancje zagęszczające i stabilizujące dla utrzymania struktury oraz konserwanty dla zachowania trwałości (bo nie należy zapominać, że cukier to nie tylko słodki smak, lecz również konserwowanie żywności i nadawanie jej struktury). Wiele badań naukowych dowodzi, że duże spożycie słodzików może powodować bóle głowy, wzdęcia, osłabienie odporności, czy nawet nowotwory.

Czujecie się oszukani? Słusznie. Możemy jednak z tym walczyć. Producenci zobowiązani są do umieszczania na etykietach produktów składu surowcowego oraz wartości odżywczej. W wykazie węglowodanów mają obowiązek ponadto wyszczególniać cukry proste i podawać ich zawartość. Związki syntetyczne muszą być podane z nazwy. Warto również wiedzieć, że skład produktu podawany jest malejąco, czyli na pierwszym miejscu widnieje składnik, którego w produkcie jest najwięcej, a na ostatnim ten, którego jest najmniej.

Wniosek: trzeba czytać etykiety i informacje podane małym druczkiem; tym uważniej, im więcej chwytliwych napisów znajduje się na froncie opakowania.