Reklamy słodyczy i wszelkich węglowodanowych przekąsek pokazują, że po zjedzeniu produktu zawierającego dużo cukrów konsument staje się spokojny, zadowolony, uśmiechnięty. Czy faktycznie takie jest działanie wysokowęglowodanowych przekąsek, czy ktoś próbuje nas oszukać?

Twórcy reklam i piewcy tej teorii kierują się następującym rozumowaniem: węglowodany podnoszą poziom serotoniny (hormonu szczęścia), która sprawia, że czujemy się spokojni i zadowoleni, więc jedzenie węglowodanów oznacza, że będziemy spokojni i szczęśliwi. Niestety nie jest to takie proste. Jeśli np. w ciągu 12 godzin od spożycia węglowodanów dostarczymy białko do organizmu, zablokuje ono w mózgu wchłanianie serotoniny i jej zbawienne na nastrój działanie nie będzie miało szansy zaistnieć. W badaniach przeprowadzonych na szczurach, które mają pięciokrotnie szybszy metabolizm niż człowiek, dowiedziono, że musi wystąpić około 4 godzin przerwy między spożyciem węglowodanów i białka, aby nastąpił wzrost poziomu serotoniny. Dla człowieka byłoby to 20 godzin, a zatem szanse na powodzenie są znikome. Dodatkowo są już badania dowodzące, że niektóre białka mogą mieć większy wpływ na nastrój niż węglowodany.

czekolada