Brytyjscy badacze porównali skłonność do otyłości dzieci karmionych łyżeczką i jedzących rączkami. Okazało się, że dzieci samodzielnie jedzące rękami nierozdrobnione pokarmy znacznie rzadziej miały problemy z wagą niż ich rówieśnicy karmieni przez opiekunów łyżeczką kaszkami itp. papkami.

W badaniu porównano 92 dzieci odżywiających się samodzielnie z 63 karmionymi łyżeczką. Wyliczono wskaźniki BMI wszystkim maluchom, a rodzice wypełniali ankietę dotyczącą preferencji ich pociech w wyborze produktów spożywczych. Jeśli chodzi o wskaźnik masy ciała, to wykazał, że w grupie dzieci karmionych łyżeczką znalazło się 8 otyłych i 2 z nadwagą, podczas gdy w drugiej grupie otyłości nie wykryto w ogóle, nadwagę miało 9 dzieci, a 3 ważyło poniżej normy. W kwestii preferencji żywieniowych z ankiet wysnuto wniosek, że dzieci samodzielnie się odżywiające znacznie częściej wybierają pokarmy węglowodanowe, podczas gdy maluchy karmione łyżeczką preferują słodycze.

Badanie nie jest idealne, gdyż grupa nie była zbyt duża, a część wyników opiera się na subiektywnej opinii rodziców, ale wnioski wydają się uzasadnione. Rączką nie bardzo da się zjeść słodką kaszkę, ale grzankę, czy warzywko już tak – tu pojawia się kontakt malucha z produktami bogatymi w węglowodany złożone. Dzieci karmione łyżeczką znacznie później trafią na te surowce, przyzwyczają się też do papkowatej struktury żywności i jej słodkiego smaku. To może rzutować na dokonywane w kolejnych latach wybory żywieniowe małych konsumentów.