Nasze podejście do jedzenia kształtuje się bardzo wcześnie, bo już w okresie dzieciństwa. Dostrzegamy, że zasiadamy do stołu o określonych porach, że niektóre z posiłków mogą stanowić nagrodę, jak na przykład deser (za zjedzony w całości obiad). Wówczas, wykształca się w nas przekonanie, że główne danie jest tym nieprzyjemnym, a nagroda, czyli najczęściej słodycze, kojarzymy z przyjemnymi chwilami. Właśnie one w trudnych momentach będą dla nas „ratunkiem”. Niestety nie jest to dobry sposób na poradzenie sobie z daną sytuacją, bowiem nie kontrolujemy ilości jedzenia i tym samym przybieramy na wadze.
Binge
Holenderscy naukowcy zwracają uwagę na rolę pozytywnych emocji, które sprzyjają podjadaniu, bowiem kojarzymy jedzenie z chwilą relaksu, odpoczynku czy rozrywki. „Szczęśliwe jedzenie”, jak się je nazywa, nie będzie dla nas łaskawe, gdyż również spowoduje przyrost masy ciała. Stanie się tak, ponieważ w obu przypadkach spożywamy jedzenie wysokokaloryczne, pozbawione dobrych dla nas wartości, czyli wafelki, cukierki, ciastka czy chipsy. Takim jedzeniem zaspokajamy swoje potrzeby, również emocjonalne.
Z głodem emocjonalnym związane są negatywne emocje takie jak gniew, smutek, sytuacje wywołujące stres. Sięgamy po coś słodkiego, gdy czujemy się samotni, nie potrafimy sobie poradzić z sytuacją stresową. Zjedzenie ulubionej przekąski powoduje, że na chwilę poprawia się nam samopoczucie, czujemy się lepiej i weselej. Stan ten trwa bardzo krótko, a w jego miejsce pojawiają się wyrzuty sumienia i wstyd. Dodatkowo czujemy się ociężali, zmęczeni, nie mamy na nic siły. Uczucie głodu emocjonalnego pojawia się w ustach, a nie w żołądku, jest nagły, obserwujemy go krótko po zjedzeniu posiłku. Mimo narastającego uczucia sytości nie ustępuje. Zjawisko to nie jest groźne dopóki mamy nad nim kontrolę i nie staje się ono nawykiem. Jeśli na każdą negatywną, nieprzyjemną emocję i stan będziemy reagować sięganiem po przekąskę, to bardzo szybko nasza masa ciała wzrośnie.
Mówiąc „mam pusty żołądek” lub „burczy mi w brzuchu” mamy na myśli głód fizyczny. Pojawia się on właśnie w żołądku, w sposób stopniowy i informuje o konieczności zaspokojenia potrzeb fizjologicznych a nie emocjonalnych. Po zjedzeniu posiłku nie pojawiają się wyrzuty sumienia ani wstyd. Ustępuje także uczucie głodu. Ten rodzaj głodu jest naturalną konsekwencją dłuższej przerwy między posiłkami.
Jeśli nie chcemy przybrać na wadze to musimy sobie uzmysłowić, że nasze zachowanie jest podyktowane głodem emocjonalnym. Ważnym aspektem jest obserwowanie swoich emocji i dostrzeżenie powodu, dla którego jemy w określonych sytuacjach. Pomocne na pewno będą czynności, które spowodują, że nie sięgniemy po kolejną porcję. Dzięki niektórym zachowaniom, zniwelujemy i wyeliminujemy nawyki, które powodują, że nagle sięgamy po przekąski. Dobrze jest zająć się problemem kompleksowo – zmienić styl odżywiania i codziennego funkcjonowania. Powinniśmy zatem jeść więcej warzyw i owoców, pić koktajle i soki, wzbogacić jadłospis o kasze i pełne pieczywo. Rano przed posiłkiem warto wypić szklankę wody z cytryną, grejpfrutem czy miętą. W ciągu dnia natomiast pić soki i herbatki ziołowe. Zmiana powinna dotyczyć sposobu spędzania wolnego czasu: nie przed laptopem czy telewizorem, a na świeżym powietrzu. Warto także zadbać o sferę emocjonalną, dużo rozmawiać i spędzać chwile z najbliższymi, pamiętać że relaks, odpoczynek są bardzo ważne, pozwalają utrzymać równowagę i zregenerować organizm.
Zajadanie emocji jest zachowaniem, które może doprowadzić do przybierania na wadze, a w skrajnych sytuacjach do otyłości. Wpływa tym samym na obniżenie samopoczucia i samooceny oraz powoduje towarzyszące mu poczucie winy i wstydu za swoje zachowanie. Głównym źródłem przejadania się są negatywne emocje, stres, poczucie samotności lub znudzenia. Świadomość istnienia tych aspektów pomoże zwalczyć chęć nagłego sięgnięcia po jedzenie. Wymaga to jednak wysokiej samokontroli i konsekwencji, bowiem jak wiemy: nawyki trudno pokonać, ale można z nimi walczyć.