Nie ma znaczenia, czy chcesz tego dnia uprawiać sporty, podróżować, czy po prostu odpoczywać – koniecznie musisz zadbać o to, by twoje ciało miało po dostatkiem wody. Dlaczego? Po pierwsze – i najważniejsze – dobrze nawodniony organizm ułatwia pracę sercu. Łatwiej mu pompować krew do mięśni.

Fizjolodzy dość dobrze (choć zawsze może być lepiej) opisali ten mechanizm. W ścianach twoich głównych naczyń krwionośnych – aorcie i tętnicy szyjnej – znajdują się tak zwane baroreceptory. Są to struktury, których działanie można porównać do pracy mikroczujników. Baroreceptory informują organizm o wielkości ciśnienia krwi. Jeśli ono rośnie, zwiększają częstotliwość wysyłania impulsów do ośrodka naczynioruchowego zlokalizowanego w rdzeniomózgowiu. W odpowiedzi zmniejsza on napięcie mięśni tętnic.

Jednak u osoby odwodnionej praca tego czułego systemu pomiarowego i wyrównawczego ulega zaburzeniu. Ponieważ ubytek wody powoduje zmniejszenie objętości krwi, mięśnie tętnic nie pracują tak wydajnie, jak powinny. Baroreceptory przekazują tę informację do mózgu, a ten przyspiesza prace serca, aby zrekompensować spadek objętości krwi. Tętno przyspiesza.

Równocześnie rośnie też ciśnienie tętnicze. Może się to wydać sprzeczne z logiką, bo skoro objętość krwi spada, to i ciśnienie powinno się obniżyć. Ale jedną z konsekwencji zmniejszenia objętości krwi jest zwiększenie w niej ilości sodu. Wyższy poziom tego pierwiastka powoduje z kolei zamykanie małych naczyń krwionośnych zwanych kapilarami. Konsekwencją jest podwyższenie ciśnienia krwi. Podnosi się ono również dlatego, że krew u osoby odwodnionej jest gęstsza, co sprawia, że trudniej cyrkuluje w organizmie. Tętnice muszą się namęczyć, aby ją rozprowadzić.

Wszystkie te informacje powinni wziąć sobie mocno do serca (no właśnie) ci z nas, którzy mimo upałów nie zamierzają rezygnować z aktywności fizycznej. Wtedy bowiem tracimy szczególnie dużo wody w wyniku intensywnego pocenia. Po godzinie intensywnego wysiłku, powiedzmy gry w tenisa lub wspinania się po górskim szlaku, masa ciała może nam spaść o 1,5-3%. To dlatego, że pozbyliśmy się wody. W takim przypadku tętno przyspiesza błyskawicznie i wystarczy dosłownie kilka minut, aby ze stanu pełnej aktywności przejść w stan krańcowego wyczerpania. Szybkie uzupełnianie płynów staje się wtedy kwestią życia i śmierci.

– Pojawienie się uczucia pragnienia nie jest najlepszym sygnałem alarmowym. Skoro odczuwasz pragnienie, to znaczy, że już jesteś odwodniony – przypomina fizjolog William Adams z Uniwersytetu Connecticut, który badał zachowanie układu krwionośnego u sportowców trenujących intensywnie w gorące dni (wyniki tych badań zamieścił niedawno w czasopiśmie medycznym „Journal of Strength&Conditioning Research”).

Jego zdaniem najprostszy sposób zorientowania się, czy organizm ma dużo wody, to ocena barwy moczu. Jeśli jest on jasny i klarowny, to znaczy, że wszystko w porządku, jeśli staje się ciemny, należy szybko uzupełnić płyny. Ile wtedy trzeba wypić? – Z badań wynika, że godzina intensywnego wysiłku podczas upałów oznacza utratę ponad 2 kg masy ciała. Potrzeba więc około dwóch litrów wody, aby uzupełnić braki – mówi Adams. Ostatni dzwonek alarmowy to ustanie pocenia mimo kontynuowania wysiłku. Wtedy jesteśmy na progu udaru cieplnego. Co pić? – Najlepiej wodę, zarówno przed wysiłkiem, jak i zaraz po nim. Unikajmy soków owocowych i napojów gazowanych. Żołądek osoby odwodnionej ciężko je znosi. Kawy, która ma działanie moczopędne, też lepiej unikać – wylicza naukowiec.

lemoniada