Ta pasta, którą ja stosuję głównie jako smarowidło do chleba, jest niesamowitą bombą żelaza. Natka pietruszki ma ogromną ilość żelaza, a dodatkowo sok z cytryny, który jest w przepisie, podnosi przyswajalność tego pierwiastka w naszym organizmie. Macie problem z niską hemoglobiną, albo żelazem ? Zafundujcie sobie dziennie takie 2 kanapeczki i będzie po problemie :)

DSC_1442

Składniki na pesto:

  • 2 duże pęczki natki z pietruszki
  • 3/4 szklanki ziaren słonecznika
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego
  • sok z połowy cytryny
  • sól, pieprz

Pietruszkę dokładnie myjemy, a następnie szatkujemy. Ja do pesto używam całej zieleniny- nigdy nie oddzielam liści od łodyżek- jeśli pietruszka jest świeża i młoda, można ją zużyć całą. Na zimną patelnię wysypujemy słonecznik i całość powoli rozgrzewamy. Ważne jest, żeby nie prażyć słonecznika na zbyt dużym ogniu, bo łatwo się spali. Jeśli słyszycie, że ziarna zaczynają strzelać- należy zmniejszyć ogień, bo temperatura jest już za wysoka. Kiedy ziarna będą zarumienione, a słonecznik będzie intensywnie pachnieć, możemy go przesypać na płaski talerz i poczekać, aż ostygnie.

Do pojemnika blendera wsypujemy natkę pietruszki, dolewamy sok z cytryny i olej. Całość blendujemy na gładką masę. Następnie dosypujemy słonecznik i ponownie blendujemy. Jeśli konsystencja pesto jest zbyt gęsta, możemy dolać oleju, albo w wersji light- wody. Z dolewaniem wody do pesto trzeba jednak uważać, bo jeśli takie „chude” pesto postoi chwilę w lodówce, zacznie się rozwarstwiać, dodatkowo jego konsystencja nie będzie równie gładka i balsamiczna, jak tego z olejem.
Na sam koniec przyprawiamy pesto solą i pieprzem ( pieprzu nie żałujcie, ten smak idealnie pasuje do natki pietruszki).
Pesto jest genialne na razowych kanapkach i do makaronów, zwłaszcza w połączeniu z suszonymi pomidorami.