Dieta odchudzająca pełna jest sukcesów i porażek. Masz ambitne plany, ale ciągle pojawiają się kłopoty z ich realizacją. Nie poddawaj się! Zamiast przerywać swoją walkę z nadwagą, zobacz, co przeszkadza ci w osiągnięciu celu?

Jak-uchronić-się-przed-podjadaniem

1. Stawiasz sobie za wysoko poprzeczkę, bo chcesz błyskawicznie schudnąć
By szybko osiągnąć rezultaty, wybierasz niskokaloryczne kuracje lub kilkudniową głodówkę. Jesteś przekonana, że im mniej zjesz, tym szybciej spalisz kalorie. Błąd! Twój organizm reaguje na takie zmiany jak na zapowiedź „chudych lat”. Włącza mechanizm oszczędzający energię i za wszelką cenę stara się zatrzymać zapasy tłuszczu. Aby było to możliwe, obniża przemianę materii. Efekt? Nie chudniesz.

Zacznij od małych kroczków, by chudnąć pół kilograma tygodniowo. W tym celu wystarczy konsekwentnie stosować dietę 1500 kcal. Dzięki temu twój organizm „zaakceptuje” zmiany, schudniesz i, co najważniejsze, bez trudu utrzymasz wagę. Badania potwierdzają, że osoby, które odchudzały się przez rok (i dłużej), tracąc 2–3 kilogramy miesięcznie, rzadko przybierają na wadze po zakończeniu kuracji.

2. Jadasz tylko dwa razy dziennie.
Rano jesz szybkie śniadanie, potem przez cały dzień nie masz nic w ustach. Wieczorem zasiadasz do obiadokolacji. To nawyk zgubny w skutkach. Pomiędzy posiłkami odczuwasz bowiem wilczy głód i nieświadomie sięgasz po przekąski. W ten sposób możesz zjeść nawet o 1000 kcal dziennie więcej.

Jedz częściej, co najmniej 4–5 razy dziennie. Pozwoli ci to zapanować nad apetytem. Dzień zacznij od solidnego śniadania. Nie obawiaj się, że przytyjesz – do południa łatwiej spalić kalorie. Najpóźniej 2–3 godziny przed snem zjedz małą lekkostrawną kolację (np. sałatkę warzywną).

3. Rezygnujesz z chleba, ziemniaków i makaronu.
Jak ognia unikasz wszystkiego, co zawiera węglowodany. Jesz wyłącznie warzywa, trochę nabiału i chude mięso. Efekt? Początkowo chudniesz, ale im dłużej stosujesz dietę, tym masz większy apetyt na słodycze. Czujesz się zmęczona, osłabiona, łatwo się denerwujesz. A po zakończeniu kuracji szybko przybierasz na wadze.

Jedz 2–3 razy dziennie produkty z pełnego ziarna. Pomoże ci to zmniejszyć ochotę na słodycze i utrzymać figurę po zakończeniu kuracji. Co więcej, zawarte w tych pokarmach cukry odżywiają mózg, jesteś pełna wigoru i tryskasz humorem.

4. Przerywasz kurację, po pierwszym dietetycznym grzeszku.
Imieniny koleżanki w pracy, weekendowe spotkania z przyjaciółmi to świetna okazja, by odstąpić od dietetycznego reżimu. Co w tym złego? Nic, pod warunkiem, że nie zdarza się często. W przeciwnym razie twoje wysiłki pójdą na marne.

Na drugi dzień po uczcie wróć do stosowanej wcześniej diety. Zjedz o ok. 200–500 kcal mniej lub wybierz się na długi spacer, by spalić nadprogramowe kalorie.

5. Pijesz mniej niż dyktuje pragnienie.
Być może przyczyną twoich problemów jest woda, a raczej jej brak. Pijesz za mało, dlatego wolniej spalasz tłuszcz, nie wydalasz toksyn, które pozostają we krwi i zakwaszają organizm. Wtedy mylisz pragnienie z uczuciem głodu. Zamiast coś wypić, jesz i… tyjesz.

Każdego dnia wypij co najmniej dwa litry płynów. Najlepsza będzie niegazowana woda mineralna. Jeśli nie lubisz wody, dodaj do niej cząstki cytryny lub kilka listków mięty albo melisy. Pij też soki warzywne oraz rozcieńczone (niesłodzone!) soki owocowe. 2–3 razy dziennie racz się zieloną lub czerwoną herbatą – to słynni pogromcy tłuszczu.