lupaWszyscy dobrze wiemy, że produkty spożywcze i/lub potrawy podlegają modzie tak samo, jak ubrania, czy buty. Gdy są „na fali” wiele mówi się o nich w mediach, dowodząc, jakie są zdrowe, pyszne i jak wiele miejsca powinny zajmować w naszych jadłospisach. W restauracjach sięgamy tylko po nie, szczególnie, jeśli obracamy się w kręgach ludzi, nastawionych na zdrowe odżywianie oraz hołdujących wszelkim nowinkom. Niestety brutalna prawda jest taka, że te modne i lansowane produkty bardzo często wcale nie są takie zdrowe, jak się nam to wmawia. Dziś wymieniamy więc kilka takich przykładów, abyście drodzy Czytelnicy mieli lepszy pogląd na to, co wkładacie do lodówki.

 

1. Napoje gazowane typu light. Nie będziemy tu podawać konkretnych nazw, bo tak naprawdę to wszystkie napoje gazowane w nazwie mające „light” ze zdrowotnością mają niewiele wspólnego. Cukier, który w tych produktach jest eliminowany, musi być czymś zastąpiony – inaczej napój byłby bez smaku i nikt by go nie kupił. Producenci najczęściej sięgają po aspartam, o którym już pisaliśmy na tym blogu, a który podejrzewany jest o niekorzystny wpływ na organizm człowieka. Poza tym w napojach takich jest wiele substancji dodatkowych, które również niekoniecznie należą do najzdrowszych, a które poprzez fakt, że napój jest „light” spożywamy w większych nawet ilościach niż przy normalnych napojach.

 

2. Serki i jogurty. Nikt nie kwestionuje zdrowotności mlecznych napojów fermentowanych i serów, jednak producenci nierzadko wykorzystują nasze zamiłowanie do tych produktów oraz powszechną niechęć do czytania etykiet i dorzucają do swoich wyrobów bardzo wiele substancji, które zdrowe już nie są, np. barwniki, cukier, substancje zapachowe i smakowe, stabilizatory, a także pulpy owocowe zamiast świeżych owoców.

 

3. Ciemne pieczywo. Fani zdrowego odżywiania białego pieczywa nie kupią, bo przecież jest kaloryczne, ma wysoki indeks glikemiczny, mało błonnika i substancji odżywczych. Niestety ciemne pieczywo, które powinno być zdrową alternatywą, często bywa „oszukane”. Producenci w ramach oszczędności do białej mąki dodają karmel, melasę buraczaną, czy sztuczny miód i z jasnego chleba robi się ciemny, choć nie ma żadnych jego cech odżywczych.

 

4. Chipsy prosto z pieca. Chipsy są niezdrowe i wszyscy o tym wiemy. Są również niestety smaczne. Dla amatorów tej przekąski, chcących zagłuszyć wyrzuty sumienia, producenci wymyślili i wprowadzili na rynek „chipsy prosto z pieca”, które mają być mniej tłuste i tym samym mniej kaloryczne, bo wypiekane, a nie smażone. Faktycznie, w porównaniu do zwykłych chipsów mają mniej kalorii (około 100 kcal w 100 g mniej) oraz nie zawierają glutaminianu sodu, jednak i tak do pieca trzeba je nasmarować olejem, bo inaczej się spalą, a substancje smakowe i zapachowe, w tym cukier, zdrowotności im nie dodają.

 

5. Sushi. Prawdziwe sushi, składające się z warzyw, surowej ryby i odrobiny ryżu rzeczywiście jest zdrowe. W Polsce wytwórcy tej potrawy dostosowują ją jednak (niestety) do naszych upodobań kulinarnych, co skutkuje tym, że zdrowe sushi staje się kaloryczne i tłuste. Wszak najbardziej smakują nam krewetki w tempurze, czyli smażone zanurzeniowo oraz rolsy z serkiem lub majonezem i całą masą ryżu. Tłuszcz, węglowodany proste, dużo kalorii.

 

6. Granola. Przygotowana w domu z płatków, świeżych owoców, otrębów i odrobiny naturalnego miodu faktycznie jest zdrowa. Tej przygotowywanej przemysłowo, dostępnej w sklepach, radzimy raczej unikać, jest w niej bowiem syrop glukozowo-fruktozowy, sól, utwardzony tłuszcz i słód jęczmienny.

 

7. Suszone owoce. Są zdrowe, bo zawierają dużo błonnika pokarmowego i stanowią skondensowaną bombę składników odżywczych. Z uwagi jednak na tę kondensację, wynikającą z utraty wody, są bardzo kaloryczne, dlatego podczas ich jedzenia należy zachować umiar.

 

8. Woda smakowa lub z witaminami. Nawadnianie plus witaminy – samo zdrowie. W teorii tak, w praktyce oznacza dodatek substancji smakowo-zapachowych, konserwantów, barwników i cukru. W 1 szklance wody smakowej może być aż 60 kcal, więc jeśli macie awersję do zwykłej wody, wciśnijcie do niej odrobinę soku z cytryny – wyjdziecie na tym zdecydowanie lepiej, a i portfel odetchnie.