sosZaczęliście odchudzanie i idzie Wam dobrze. Kilogramów ubywa, czujecie się lżejsi, sprawniejsi i macie zdecydowanie więcej energii. Może jednak nadejść taki moment, gdy dotychczasowe tempo spadku masy ciała zmaleje lub wręcz zatrzyma się (możecie nam wierzyć – doświadczyli tego niemal wszyscy, którzy kiedykolwiek zaczęli walczyć z nadmiarem kilogramów). Co wtedy robić, a także czego nie robić – o tym poniżej.

 

Jeśli waga stanęła na niesatysfakcjonującym poziomie w zasadzie pierwszym odruchowym działaniem jest zwiększenie deficytu energetycznego poprzez obniżenie kaloryczności posiłków lub zwiększenie wydatku energetycznego. Innymi słowy obniżamy kaloryczność diety lub zaczynamy więcej ćwiczyć. Generalnie jest to dobra droga, ale nie zawsze, bowiem dietetycy nie zalecają dostarczania do organizmu energii w ilości mniejszej niż 1000 kcal dziennie. Zatem, jeśli jesteście już na diecie 1000 kcal, to odejmowanie kilkuset kalorii lub spędzanie na treningach dodatkowych godzin nie jest rozwiązaniem, które mogłoby wyjść Wam na zdrowie.

 

Kolejną możliwą opcją jest manipulacja zawartością makroskładników. I tu naprawdę nie ma rozwiązania dobrego dla każdego, bowiem metabolizm każdej osoby jest inny. Niektórym służy obniżenie ilości węglowodanów na korzyść białka, innym z kolei zwiększenie zawartości węglowodanów. Uczciwie trzeba przyznać, że to właśnie ten drugi wariant częściej się sprawdza, jednak też nie jako rozwiązanie na stałe, tylko rotacyjne.

 

Dla niektórych osób dobrym rozwiązaniem jest „oszukanie” metabolizmu poprzez pokazanie mu, że już nie jesteśmy na diecie. Osiąga się to wprowadzając niedietetyczny posiłek lub cały niedietetyczny dzień. Zwolennicy tej metody podnoszą, że pozwala to na obniżenie poziomu kortyzolu oraz zwiększenie poziomu hormonów tarczycy. Warto jednak mieć na uwadze, że nie to opcja dla osób, borykających się z potężną otyłością, które w ten sposób mogłyby odejść od ustaleń dietetycznych i zmarnować dotychczasowe rezultaty.

 

Rozwiązaniem dla wspomnianych powyżej osób może być wprowadzanie co jakiś czas kilku dni diety adekwatnej do zapotrzebowania energetycznego dla aktualnej masy ciała. Efektem również jest „oszukanie” metabolizmu, lecz metoda ta budzi mniej kontrowersji.

 

Czasem krokiem w dobrą stronę może być zastosowanie odpowiednich suplementów, choć my zwolennikami jakiejkolwiek chemii nie jesteśmy. Uczciwie musimy jednak przyznać, że u niektórych osób wprowadzenie preparatów termogennych lub poprawiających wrażliwość insulinową przynosi efekty.

 

Jak widać metod na walkę z zastojem w odchudzaniu jest kilka. Dobierając odpowiednią dla siebie należy pamiętać, że każdy organizm jest inny oraz że najważniejsze jest zdrowie, warto więc skonsultować się z lekarzem lub dietetykiem, tak by chcąc sobie pomóc, nie zrobić sobie krzywdy.