Zgodnie ze świąteczną tradycją, wigilia jest dniem postnym, dlatego na stołach pojawia się dużo ryb, jajek i grzybów. Śledź jest typową, polską rybą, która właśnie w tym czasie jest najczęściej serwowana. Warto jest go przygotowywać nie tylko w święta, ale przez cały rok.

Hering mit Majo

Śledzie są odławiane m.in. z Morza Bałtyckiego. Jest to stosunkowo tania ryba, dlatego może być dodatkiem do wielu dań. Dostarcza ona pełnowartościowego białka, a także kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3. Mimo, że nie jest to tłusta ryba, to zawiera wysokiej jakości tłuszcz, który m.in. ma działanie przeciwzapalne, wspiera pracę mózgu i odporność. Jak dowodzą badania, jedzenie śledzi zamiast mięsa wpływa na poprawę profilu lipidowego krwi, gdyż przyczynia się do obniżania cholesterolu całkowitego oraz LDL, a także podwyższenie „dobrego” HDL. Ponadto, pozwalają na osiągnięcie lepszych wyników odchudzania. Dostarczają również witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli A, D oraz K, które zapobiegają problemom ze wzrokiem czy suchej, szczypiącej skórze zimą. Śledź jako ryba morska dostarcza też jodu będącym składnikiem hormonów tarczycy odpowiadających za metabolizm.  Poza tym dostarczają żelazo, potas, fosfor i miedź.

Śledzie można spożywać świeże lub marynowane, nie tylko w daniach obiadowych, ale też w sałatkach. Najlepsze są te świeże. Natomiast nie poleca się śledzi solonych, gdyż mogą się przyczyniać do powstawania lub rozwoju nadciśnienia tętniczego. Sól jest od wielu wieków znanym konserwantem. Powoduje ona wiązanie wody. Skoro do kogoś nie przemawia aspekt zdrowotny, to można spojrzeć na cenę. Sól wiążąc wodę powoduje, że ryba jest cięższa, zatem więcej płacimy, ale za wodę.

Zamiast tłustych śledzi w oleju, polecamy, np. w sosie jogurtowym z ogórkiem, rzodkiewką i cebulą.